„75 lat i początek przygody z Koroną Gór Polski” odc. 3

„Już nikt nie wchodził na szlak. Byłam ostatnia.”

Mój kierowca zgodził się dowieźć mnie pod schronisko „Andrzejówka”. skąd zaczynają się szlaki na Waligórę. Dochodziła 17.30, turyści raczej wracali niż udawali się w góry. Iść? Nie iść? Moja rodzina rozsiadła się w restauracji by zjeść posiłek zachwalany przez wędrowców. Wahałam się krótko, w końcu podjęłam decyzję. IDĘ!

Trzeci szczyt KGP – WALIGÓRA, 936m n.p.m. (A MOŻE 934m?)

Nie jest łatwo dostać się w te strony z Kaszub, więc postanowiłam nie marnować okazji. Tylko gdzie zaczyna się szlak? Spytałam przypadkowej osoby.

– Tam – mężczyzna wskazał ręką drogę. – Ale są dwie możliwości, albo krótki, lecz bardzo stromy, albo dłuższy, łagodny, biegnący jakby wokół góry, najpierw niebieski a potem żółty. Wybrałam łatwiejszy mimo późnej godziny. Ruszyłam dziarskim krokiem. Już nikt nie wchodził na szlak. Byłam ostatnia. Droga faktycznie łatwa, szeroka, w pachnącym wiosną lesie. Moi panowie zostali w restauracji.

Szłam szybko, bo nie wiedziałam ile czasu zajmie mi podchodzenie. W pobliżu rozległej polany, z piknikowymi stołami i wiatą, pojawił się żółty szlak. Już nie „leśna autostrada” lecz węższa, wyraźnie pnąca się pod górę ścieżka. Pojawili się na niej ostatni turyści schodzący z gór. I dalej pusto… górska cisza… na drodze przewalone drzewo, które trzeba obejść. Ścieżka wyprowadziła mnie na szerszą, prawie płaską drogę. Przyspieszyłam kroku, bo… wkrótce zachód słońca, rodzina czekająca na dole, i ja, zupełnie sama, nieprzygotowana i nie wiem jak daleko do celu.

Nagle żółty szlak skręcił ponownie w lewo i teraz powiódł naprawdę ostro pod górę, po korzeniach drzew zanurzonych w miękkiej, brązowej glebie. Zdziwiłam się, że ten szlak jest kompletnie pusty. Dopiero godzina 18.00 i nikogo! Wreszcie dotarłam na szczyt. Już???

Świadczył o tym niewielki obelisk z napisem: SZCZYT WALIGÓRA 936 m n.p.m. PTTK. Żadnej pieczątki. Rozejrzałam się wkoło. Tylko ja i ten obelisk. O! I jeszcze drzewo z tabliczką „WALIGÓRA 934M N.P.M. DZPK” I inne dwie tabliczki z dziwnymi informacjami.

Ciekawe, skąd wzięła się różnica wysokości szczytu – 934m czy 936m? W dodatku ta przybita na drzewie, wyżej niż obelisk, ma zaznaczoną niższą wysokość. No cóż… zrobiłam kilka zdjęć, w tym selfie (bo nikogo oprócz mnie na szczycie nie było) i po krótkiej chwili ruszyłam dziarskim krokiem w dół, tą samą drogą, którą przyszłam

Znowu pusto na szlaku. Dopiero na polanie, tej ze stołami i wiatą, gdzie krzyżują się inne szlaki, spotkałam parę osób. Dwoje z nich, podobnie jak ja, ruszyło w kierunku Andrzejówki.

Moi panowie siedzieli wewnątrz pijąc kawę, zdziwieni, że jestem tak prędko z powrotem. Na szczęście pieczątki z wizerunkiem schroniska były tutaj dostępne.

Kiedy kolejne szczyty? Jakie? Nie wiem. Ale ta przygoda wciąga.

Lucyna Szomburg trzeci szczyt zdobyty

Korona Gór Polski