Pierwszy szczyt, który społeczność oceniła tak surowo
Po pięciu tygodniach naszego rankingu „Korona Gór Polski oczami zdobywców” przyszła pora na Czupel – najwyższy szczyt Beskidu Małego. W ankiecie wzięły udział 563 osoby, a wyniki okazały się jednymi z najbardziej jednoznacznych spośród wszystkich dotychczas ocenianych szczytów.
Po Śnieżce, Mogielicy, Lackowej i Śnieżniku po raz pierwszy trafiliśmy na górę, która nie wzbudziła większych sporów. Odpowiedzi uczestników były zaskakująco zgodne. Czupel nie został źle oceniony dlatego, że jest trudny, źle oznakowany czy męczący. Wręcz przeciwnie. Problemem okazało się coś zupełnie innego.
Niska ocena widoków
Największą niespodzianką okazały się oceny walorów widokowych. Czupel uzyskał średnią 3,58/10. To jeden z najniższych wyników spośród wszystkich szczytów ocenianych do tej pory.
Dla porównania Śnieżka otrzymała 8,93, Śnieżnik 8,37, a Mogielica 7,27 punktu.
Sam wynik nie jest może wielkim zaskoczeniem dla osób, które odwiedziły ten szczyt. Czupel przez większość zdobywców postrzegany jest jako góra ukryta w lesie. Wielu uczestników ankiety zwracało uwagę, że po zakończeniu wędrówki brakuje tego charakterystycznego momentu zachwytu, który często pojawia się na innych szczytach Korony Gór Polski.
Nie oznacza to oczywiście, że trasa jest nieciekawa. Po prostu w przypadku szczytu Czupel trudno mówić o spektakularnej nagrodzie na końcu podejścia.
Las, las i jeszcze raz las
Najlepiej pokazują to odpowiedzi dotyczące skojarzeń ze szczytem.
Najczęściej wybierane były:
Las – 74,1%
Wędrówka – 41,6%
Cisza – 39,8%
Spokój – 38,0%
To najwyższy wynik skojarzenia „las” spośród wszystkich dotychczas ocenianych gór.
W przypadku Mogielicy odpowiedź tę wskazało 63,1% uczestników, na Lackowej 70,1%, a na Śnieżniku zaledwie 44,2%.
Widać więc wyraźnie, że zdobywcy kojarzą Czupel przede wszystkim z leśną wędrówką. Nie z panoramami, schroniskiem czy wymagającym podejściem. To właśnie spokojny beskidzki las najmocniej zapisał się w pamięci osób biorących udział w ankiecie.
Łatwy szczyt bez większych problemów
Co ciekawe, pozostałe oceny wcale nie są złe.
Oznakowanie trasy uzyskało średnią 7,76/10, co jest jednym z lepszych wyników w naszym rankingu. Uczestnicy nie zgłaszali większych problemów z orientacją w terenie ani odnalezieniem właściwej drogi na szczyt.
Również poziom trudności nie należy do wysokich. Średnia 3,60/10 sprawia, że Czupel znalazł się w gronie najłatwiejszych szczytów ocenianych do tej pory.
Można więc powiedzieć, że jest to góra dostępna praktycznie dla każdego. I być może właśnie tutaj znajduje się odpowiedź na pytanie, skąd wzięły się tak przeciętne oceny.
Czupel nie daje dużego wysiłku, ale też nie daje wielu emocji związanych z samym zdobyciem szczytu.
Pierwszy szczyt, na który większość nie chce wracać
Najciekawiej wygląda pytanie o chęć ponownego odwiedzenia góry.
Pozytywnie odpowiedziało 46,2% uczestników ankiety.
Dla porównania:
Śnieżnik – 95,9%
Śnieżka – 95,7%
Mogielica – 81,1%
Lackowa – 52,7%
Czupel – 46,2%
To pierwszy przypadek w naszym rankingu, gdy większość ankietowanych deklaruje, że raczej nie planuje ponownego wejścia na oceniany szczyt.
Warto jednak podkreślić, że nie wynika to z negatywnych doświadczeń. Uczestnicy nie narzekają na szlak, oznakowanie czy trudność podejścia. W wielu odpowiedziach można było odnieść wrażenie, że Czupel został potraktowany jako jeden z etapów zdobywania Korony Gór Polski. Szczyt, który warto odwiedzić raz, ale który nie pozostawia aż tak silnych wspomnień jak niektóre inne koronne góry.
Beskidzki spacer, który podzielił zdobywców
Patrząc na wszystkie dotychczasowe wyniki można zauważyć ciekawą prawidłowość.
Śnieżka zachwyca panoramami i wysokogórskim charakterem. Śnieżnik przyciąga widokami oraz klimatem schroniska. Mogielica kojarzy się z ciszą i spokojem, ale jednocześnie zachęca do powrotów. Lackowa budzi respekt stromym podejściem i wysiłkiem potrzebnym do zdobycia szczytu.
Czupel jest zupełnie inny.
To przede wszystkim spokojna beskidzka wędrówka przez las. Dla jednych będzie to jego największa zaleta. Dla innych właśnie powód, dla którego po zdobyciu szczytu nie czują potrzeby ponownej wizyty.
Podsumowanie
Po pięciu tygodniach naszego rankingu Czupel okazał się najbardziej surowo ocenionym szczytem spośród wszystkich dotychczas analizowanych gór.
Nie dlatego, że jest trudny, źle oznakowany czy nieprzyjazny dla turystów. Wręcz przeciwnie. Zdobywa się go stosunkowo łatwo i bez większych problemów.
Wyniki ankiety pokazują jednak, że od szczytu należącego do Korony Gór Polski zdobywcy oczekują czegoś więcej. Widoków, charakteru, emocji albo wspomnień, które zostają w pamięci na długo po zakończeniu wędrówki.
I właśnie tego elementu wielu uczestnikom ankiety na Czuplu po prostu zabrakło.
Wybrane cytaty Zdobywców
1. Pierwszy szczyt i początek przygody
Czupel zostanie w mojej pamięci na zawsze był to mój pierwszy szczyt zdobyty a co najważniejsze spodobał się ten pomysł mojej 8 letniej wtedy córce i choć zdobywanie idzie nam powoli bo mamy na dzień dzisiejszy 20 szczytów KGP on będzie najważniejszy bo zapoczątkował piękną przygodę z KGP.
2. Ciąża i góry
Bylismy w majówkę 2025, mielismy ambitne plany, aby zdobyć kilka szczytów KGP (jak zawsze). W dniu wyjazdu dowiedzieliśmy się, ze jestem w ciazy, na Czupel weszliśmy, ale było to dla mnie bardzo męczące mimo dobrej kondycji 😅 zamiast zdobywać kolejny szczyt to szukałam czynnego laboratorium do pobrania krwi 🤣
3. Połowa Korony
Najbardziej pamiętam tą radość kiedy to uświadomiłem sobie, że właśnie zdobyłem 14 szczyt KGP i połowę drogi mam za sobą. Całą trasę przeszedłem spokojnie i bez żadnego poważniejszego wysiłku. Szedłem czerwonym szlakiem z Łodygowice do przełęczy pod Czuplem i dalej niebieskim na szczyt. Drogą powrotną był niebieski szlak do Schroniska a potem zejście czarnym do Wilkowice. Po powrocie do Szczyrku świętowałem półmetek. Radości nie było końca. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na szlaku.
4. Góra bez emocji
Dla mnie osobiście ten szczyt to mógłby nie istnieć. Zero jakiejkolwiek frajdy. To typowy przykład szczytu ,,Być, odbić pieczątkę, zrobić zdjecie- ot, zaliczyć „. Raczej nie wrócę, chyba że wymyślę kolejny projekt, gdzie będę zmuszona wejść kolejny raz na Czupel.
5. Ojciec i syn
Idziesz 9 km, po drodze zjadasz super zapieksa na Magurce, ustawiasz pagodę, mijasz jaskinię, a tu nagle szczyt 😉 jednak najlepsze wspomnienie, to czas spędzony razem z 8-letnim zafascynowanym górami synem (tak, to on mnie wkręcił w góry, a nie na odwrót)
6. Pierwszy szczyt w życiu
Czupel był moim pierwszym górskim szczytem w ogóle. 17 maja 2020 roku zdobyłam go, miałam wtedy 43 lata i tak mi się podobało, że chciałam więcej i więcej. Tatry pokochałam najbardziej, Rysy są wyjątkową miłością mimo, że na moim koncie już są o wiele wyższe szczyty.
7. Góra z córką
To było dwa lata temu nasz pierwszy szczyt , mój i mojej córki przy zdobywaniu szczytów Korony Gór😍 mojej córce tak spodobało się przybijanie pieczątek że zostało nam tylko 6 szczytów, które planujemy zdobyć jeszcze w tym roku😁 dzięki temu jeszcze bardziej pokochałyśmy góry i zdobywamy szczyty Beskidu Żywieckiego oraz robimy Turystyczną Koronę Tatr⛰️
8. Humor z piramidą kamieni
Co robisz kiedy widzisz piramidę z kamieni? – Twój mózg natychmiast wysyła sygnał: „Musisz. To. Powiększyć.” Nie ma znaczenia, czy masz 7 czy 40 lat. Schylasz się, podnosisz losowy kamyczek i z namaszczeniem chirurga kładziesz go na szczycie. W tym momencie czujesz się jak król architektury i zdobywca świata w jednym 😉
9. Burza, która uratowała wspomnienie
Szczyt który z żoną zapamiętamy do końca życia. Kawałek przed szczytem dopadła nas Burza z ulewą i piorunami. Zmokneliśmy jak kaczki ,wróciliśmy na parking przemoczeni w 100 % Gdyby nie ta Burza to Szczyt do zapomnienia.
10. Czasoprzestrzeń Czupla
Czupel zagina czasoprzestrzeń 😆 idziesz tam i idziesz i dojść nie możesz, niby ma być za 5 minut, a mija 25 i dalej nie jesteś na szczycie 😆 Łatwo go przeoczyć albo minąć, widoków zero, jedyny plus to fajny spacer przez schronisko na Magurce.
11. Zimowa bajka
Śnieg, śnieg i jeszcze więcej śniegu. Było słonecznie, pusto i biało dookoła. Zapadliśmy się w śnieg prawie po pas. To była cudna wędrówka! Nie wiem czy na szlaku spotkaliśmy więcej niż 2 osoby 🙂
12. Pomyłka szlaków
Wchodziliśmy w lutym jako 4-osobowa grupa. Całość szlaku była pokryta piękną, białą pierzyną. Szlak pamiętam jako bardzo łatwy i przyjemny z małą ilością ludzi po drodze. Zaczęliśmy w Łodygowicach i docelowo mieliśmy zejść w Wilkowicach (nocleg był zarezerwowany w Szczyrku), niestety gdy dotarliśmy do schroniska na Magurce to pomyliliśmy szlaki. Jest ich tam bardzo dużo więc nietrudno o pomyłkę. Po godzinie trasy dotarliśmy do zabudowań i dostrzegliśmy na przystanku napis „Straconka”. Zorientowaliśmy się że coś jest nie tak, bo mieliśmy wyjść w Wilkowicach a tymczasem znaleźliśmy się na przedpolu Bielska-Białej. Później mieliśmy lekką nerwówkę bo było popołudnie, a musieliśmy znaleźć się w Szczyrku. Po jednej przesiadce udało się trafić w odpowiedni autobus. Przynajmniej mieliśmy okazję pooglądać Bielsko-Białą z perspektywy autobusu, a nie tylko z okna pociągu:)
13. Najdłuższa odpowiedź i rozczarowanie widokami
Szczyt zdobyłam 4 czerwca 2026 roku, planowałam zrobić czarną pętlę z Wilkowic, a przypadkowo wylądowałam na szlaku zielonym, który okazał się być w części równoległym do asfaltowej drogi, po której dość często jeździły samochody. Dlatego sama trasa pod górę nie należała do najspokojniejszych. Niezbyt dokładne zapoznanie się z opisem trasy doprowadziło mnie okrężną trasą do Chaty na Magurce, zamiast do schroniska PTTK, przez co niezgodnie z planem spędziłam sporo czasu i zjadłam posiłek nieświadomie w nieplanowanym miejscu. Jakże wielkie było moje zaskoczenie, gdy w drodze na sam szczyt dosłownie po kilku minutach minęłam upragnione schronisko, ale na biesiadowanie było już za późno i zbyt mało czasu.. Jedynymi miejscami z widokami na trasie były: otoczenie Chaty na Magurce, Schroniska PTTK na Magurce oraz punkt widokowy w połowie drogi między schroniskiem a szczytem Czupla. Gdybym miała wrócić w to miejsce, to koniecznie wybierając inny, bardziej widokowy szlak.
14. Walka z psem
To była wędrówka z nadpobudliwym młodym psem, na którego (pomimo tego że był na smyczy) trzeba było cały czas mieć pod kontrolą i na oku. W drodze na Czupel las został „uprzątnięty” trucheł małych zwierzątek. Normalnie bym nie zwróciła na nie uwagi, ale psiego nosa nie da się oszukać.
15. Ból po zdobyciu
Takie, że nie mogłem z niego zejść, bo kolana bolały niesłychanie, a zejście zajęło mi chyba z 3 godziny. Ten ból wspominam do tej pory. Szczyt do przejścia za karę byleby tylko odbić pieczątkę i cyknąć zdjęcie.
16. Spotkanie z ciocią
Po zadzwonieniu do Cioci, aby umówić się z nią na spacer, powiedziała że właśnie wchodzi na Czupel. Takim sposobem spotkaliśmy się prawie u szczytu:)
17. Morze mgieł
Wejście we mgle na ostatni z KGP, a już na wysokości schroniska Słońce i morze mgieł na dole, z których ”wyrastało” Skrzyczne mój 1 oficjalnie zdobyty szczyt.
18. Żołnierze na szlaku
Wysiłek na czerwonym szlaku niesamowity. W trakcie wedrowki spotkalismy żołnierzy ktorzy byli na wedrowce na szczyt idąc spiewali wojskowa piosenke bylo ich okolo 50.
19. Wieża widokowa marzeń
Po pierwszym wejściu na Czupel po raz pierwszy w górach pomyślałem sobie „Chciałbym, żeby tutaj była wieża widokowa”. Jestem przeciwnikiem tego typu konstrukcji, ale uważam że skromna wieża widokowa na Czuplu (na wzór Mogielicy, Radziejowej, Jeleniowatego) powinna powstać. Czupel nie jest jakiś specjalnie cenny przyrodniczo, a byłby wybitnym punktem widokowym. Żeby być fair, bardzo lubię Czupla za jego okolice; Diabli Kamień, Wietrzna Dziura, Schronisko na Rogaczu, Sklep na Magurce czy okolice dawnego schroniska „Widok na Tatry”, to naprawdę ciekawe tereny i warto przy okazji odwiedzić te miejsca, nie ograniczając się jedynie do Czupla
20. Ulewa po Skrzycznem
Droga była na początku męcząca, zwłaszcza, że był to drugi szczyt tego samego dnia. Choć Skrzyczne dało nam trochę do wiwatu postanowiliśmy nie tracić okazji skoro już byliśmy w Szczyrku:) Każdy z nas wierzył, że prognozy pogody nie sprawdzi się:) Jednakże już podczas podchodzenia na szczyt zrobiło się wietrzenie, wilgotno i deszczowooo. Pomimo tego założyliśmy jednorazowe płaszczyki przeciwdeszczowe i pomaszerowaliśmy dalej. Szczyt zaliczony! Schodzimy… i jeszcze bardziej pada… leje… w końcu już szliśmy w strumieniu:) Mimo wszystko polecamy. Spacer bardzo przyjemny:D