Cześć Górom!
Pewnie większość z Was doskonale zna to miejsce.
Kolorowe drzewo stojące przy drodze z Przełęczy Komarnickiej na Skopiec jest dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów w Górach Kaczawskich. Trudno przejść obok niego obojętnie. Jedni zatrzymują się na chwilę, inni robią pamiątkowe zdjęcie, jeszcze inni pokazują je znajomym jako jedną z ciekawostek Korony Gór Polski.
Kilka dni temu na naszej grupie pojawił się jednak wpis, który zwrócił uwagę na problem powracający od lat.
Autorka wpisu napisała o butach pozostawianych przez turystów obok instalacji. Nie o tych, które są częścią samego dzieła, ale o starych trampkach i butach trekkingowych podrzucanych pod drzewem. Z czasem są one roznoszone przez dzikie zwierzęta po okolicznych łąkach i lasach. Ktoś później musi je pozbierać.
Pomyślałem wtedy, że chyba niewiele osób zna prawdziwą historię tego miejsca.
Bo to nie jest „drzewo z butami”. Nazwa prawidłowa tej instalacji artystycznej to Into The Blue.
Wszystko zaczęło się od jednego drzewa
Cofnijmy się do 2013 roku.
Przy drodze prowadzącej z Przełęczy Komarnickiej wcześniej rosła, a później już tylko stała uschnięta jarzębina. Dla większości osób była po prostu martwym drzewem, które prędzej czy później pewnie zostałoby usunięte albo przewróciłby je silniejszy wiatr.
Magdalena Osak zobaczyła w nim coś zupełnie innego.
Za zgodą właściciela prywatnego terenu stworzyła instalację artystyczną, której nadała nazwę „Into The Blue”, czyli „Droga w Błękit”. Na pniu zawisły kolorowe buty ułożone tak, aby sprawiały wrażenie wspinających się ku niebu. Powstało dzieło, które z czasem stało się jednym z symboli drogi na Skopiec.
Mało kto pamięta, że od samego początku była to zamknięta kompozycja artystyczna. Nie miejsce do pozostawiania własnych butów, ale gotowe dzieło z konkretnym pomysłem i własną symboliką.
Niestety nie udało nam się skontaktować z panią Magdaleną Osak, aby poznać historię z jej punktu widzenia. Dlatego opis początków tej instalacji opieramy na informacjach dostępnych w sieci oraz na podstawie archiwalnego numeru miesięcznika KGP, do którego link znajdziecie na końcu tekstu.
Jedna decyzja zmieniła wszystko
Nie wiadomo, kto zrobił to pierwszy. Może ktoś chciał zostawić po sobie pamiątkę. Może uznał, że w ten sposób stanie się częścią instalacji. A może po prostu pomyślał, że właśnie na tym polega to miejsce i taką ma tradycję.
Potem swoje buty zawiesiła kolejna osoba.
I następna.
Z roku na rok przybywało butów, których autorka instalacji nigdy nie planowała. Dzieło zaczęło się zmieniać. Obok pojawiły się dodatkowe podpory, a sam pień z czasem przestał przypominać ten z 2013 roku.
Największym problemem okazał się jednak ciężar.
Według osób znających historię tego miejsca instalacja nie była przygotowana na setki dodatkowych butów dokładanych przez turystów. Z czasem konstrukcja zaczęła się załamywać pod ich ciężarem. To był moment, w którym działania odwiedzających zaczęły realnie wpływać nie tylko na wygląd, ale również na trwałość całego dzieł
Powrót po dziewięciu latach
W lipcu 2022 roku Magdalena Osak wróciła na Przełęcz Komarnicką.
Odnowiła swoją instalację.
Usunięto stare buty, uporządkowano całość i przywrócono jej wygląd bliższy pierwotnej koncepcji. Dla jednych była to bardzo dobra decyzja. Inni byli zaskoczeni, że buty zniknęły. Nie zabrakło również krytycznych komentarzy pod adresem autorki. Trudno się z nimi jednak zgodzić. Wszystko wskazuje na to, że bez tej interwencji instalacja mogła po prostu nie przetrwać.
To właśnie wtedy po raz pierwszy głośno wybrzmiał również apel właściciela terenu. Jeżeli ponownie zacznie dochodzić do masowego pozostawiania butów, instalacja może zostać usunięta. Właściciel zwyczajnie nie chciał po raz kolejny sprzątać starych, porzuconych butów.
Warto też pamiętać, że również stojąca obok ławeczka powstała z inicjatywy właściciela tego terenu. To pokazuje, że wiele osób zaangażowało się w stworzenie miejsca, które dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów na drodze na Skopiec. Warto więc uszanować ich pracę i pamiętać, że nawet niewielki gest turysty może z czasem całkowicie zmienić czyjś zamysł.
O czym często zapominamy
Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi.
„Into The Blue” stoi na terenie prywatnym.
To właściciel tej działki wiele lat temu zgodził się, aby powstała tutaj instalacja. Dzięki jego życzliwości tysiące turystów mogą zatrzymać się przy jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc na trasie prowadzącej na Skopiec.
Dzisiaj to właśnie on oraz osoby opiekujące się tym miejscem muszą zbierać buty porzucone obok instalacji. Niektóre z nich są rozciągane przez zwierzęta po okolicznych polach i lasach. Trudno uznać to za element sztuki czy turystycznej tradycji.
fot: 🌼🦋🌼
Nie wszystko trzeba po sobie zostawiać
Od ponad dziesięciu lat „Into The Blue” stało się częścią tej trasy.
Tak samo jak tabliczka na Skopcu, widoki z Przełęczy Komarnickiej czy charakterystyczna droga prowadząca przez łąki. Wielu z nas nie wyobraża sobie wejścia na Skopiec bez krótkiego przystanku przy tej instalacji.
Może właśnie dlatego warto zadbać o to, aby pozostała dokładnie taka, jaką zaplanowała jej autorka.
Nie trzeba zostawiać własnych butów, żeby stać się częścią historii tego miejsca.
Czasami największym wyrazem szacunku jest pozostawienie po sobie… tylko śladów na szlaku.
Górom Cześć!
ŁuL
Źródło archiwalnych fotografii 1-3 : Zdjęcia wykorzystane w artykule pochodzą z Klubowej Gazety Podróżniczej KGP nr 11(20)/2022. Pełne wydanie dostępne jest tutaj: https://kgp.info.pl/wp-content/uploads/2022/11/KGP_11_20_2022.pdf