LEGENDA O RADZIEJOWEJ W BESKIDZIE SĄDECKIM

Rajdowa piosenka

Beskide, Beskide, kto po tebie ide?
Czernooki baca owiecki zataca
Ej, baco, baco nasz, czerną koszulku masz,
Kto ci ją wypere, kej mamenki nie masz?

Radziejowa – góra owiana tajemnicą

W Beskidzie Sądeckim jest wiele miejsc do wypasania owiec, bezkresnych, trawiastych hal, ale jest także szczyt, który góruje nad tymi halami. To Radziejowa, najwyższa góra tego pasma. Wznosi się na wysokość 1262 m, chociaż niektóre źródła podają 1266 m.
Radziejowa swoją nazwę zawdzięcza prawdopodobnie dawnemu właścicielowi tych ziem, Radziejowi, chociaż… może tak nazywał się pasterz, który najczęściej wypasał tutaj swoje owieczki? Któż to wie? (źródło: wikipedia.org).

Pogranicze pełne niepokoju

Historia Beskidu Sądeckiego i okolic Radziejowej głosi, że dawno temu, gdy Polska graniczyła z Węgrami, królowie węgierscy co rusz przesuwali granicę państwa w kierunku północnym, odrywając po kawałku kolejne ziemie spod jurysdykcji królów polskich. Zapewniali jednocześnie o łączącej oba kraje przyjaźni i dobrej woli.
W tym samym czasie w beskidzkich lasach grasowali rozbójnicy, którzy napadali na kupców przemierzających szlaki handlowe wiodące z Węgier do Prus. Niespokojne były wówczas ziemie między Popradem a Dunajcem. (źródło: Bartłomiej Grzegorz Sala: „Legendy zamków karpackich”).

Piotr Wydżga i złoto ukryte w górach

Książę krakowski, Bolesław Wstydliwy postanowił wreszcie skończyć z tym procederem i umocnić swoją władzę na tych terenach. Podjął decyzję o wybudowaniu zamków w Czorsztynie i Rytrze, a zarząd nad nimi powierzył szlachcicowi ziemi krakowskiej i kasztelanowi sądeckiemu, Piotrowi Wydżdze herbu Janina.
Wprawdzie Piotr Wydżga był zdolnym i ambitnym człowiekiem, ale miał zły charakter. Znany był z chciwości i bezwzględności. Zamieszkał na zamku w Rytrze. Gdy tylko odkrył, że w okolicy znajduje się złoto, najął ludzi do poszukiwania i wydobywania tego kruszcu. Wkrótce zgromadził ogromne skarby i stał się bardzo, bardzo bogaty.
Jednak ciągle dręczyła go myśl, że ktoś inny mógłby dowiedzieć się o miejscach wydobycia złota, wypytując robotników. Chciwość nie dawała mu spokoju. Wpadł więc na szatański pomysł zabicia wszystkich, których wcześniej zatrudnił do pracy i opuszczenia Rytra na zawsze.

Skarb i wieczna kara

Część zgromadzonych skarbów ukrył w górach, część zabrał z sobą do Prus, dokąd wyjechał i prawdopodobnie osiadł na stałe, a część przekazał Krzyżakom, by zyskać ich przychylność. W ten sposób zdobył nie tylko wielki majątek, ale i pozycję w hierarchii społecznej.

Jednak człowiek nie żyje wiecznie. Po śmierci los zgotował mu srogą karę. Zamiast spoczywać w pokoju, dusza niegodziwego szlachcica została skazana na wieczną pokutę. Błąka się nocami po dzień dzisiejszy w ruinach rytrzańskiego zamku, jęcząc srodze i zawodząc.

A co z ukrytym skarbem? Dotąd nikt go nie odnalazł.

(Na podstawie „Legendy zamków karpackich” Bartłomieja Sali).

Testament Piotra Wydżgi

Inna wersja tej legendy mówi, że Piotr Wydżga na łożu śmierci okazał skruchę i chcąc oczyścić swoje sumienie, spisał wskazówki, jak można dotrzeć do skarbu ukrytego w górach.

Być może to wcale nie jest legenda, ale najprawdziwsza prawda, bo w Księdze uposażeń diecezji krakowskiej, która powstała w latach 1470–1480, sam Jan Długosz posłużył się tekstem wyznania, jakiego dokonał Piotr Wydżga na łożu śmierci. Pisze on tak:

„Ja z Torunia, gdy sem umrzeć imiał, proto sem to kazał popisać, żeby to na mej duszy nie zostało. Napirwej się pytajcie do Krakowa, a z Krakowa do Nowego Sądcza, a z Sądcza Nowego do Starego Miasta, a z Starego Miasta do Rytra. A pod tym hradem pod Rytrem stoji jedna karczma a jeden młyn, a tam jedna woda wpada, co jej dzieją Roztoka. Pofolgujże wodzie tej a jidzi po niej, a gdy budesz w lesie daleko, tegdy przydzie tam druga woda z lewej ręki. Opuść tę na prawo, a folguj tej na lewo, a tą jidzi aż do wirzchu. A pod tym wirzchem jest łączka, a ta woda jidzie przez nię, a tej wodzie jaskinia pod ziemią. A jidziż jedno stajanie, a potem tę wodę znajdziesz, bo tam sem ją cemrował cisem. A tu gdzie w samej głowie, tuć sem porąbał drzewie do jednej doliny, aby nikt nie poznał. A tu nad tą doliną jest jeden potoczek, co ji zową Sucha Roztoka. A tu stoi miesiąc i gwiazdy napisane. Poli[e]czy mi pięć i masz posięgnąć, albo co masz i wziąć. A tam jest kaganiec i miska. A gdy na to mieśćce przydziesz, poklęknij a daj Bogu chwałę etc. Jestli cię Pan Bog upamięta, mej dusze nie zapamiętaj. A to jest dobro jako groch i jako siemię a rzadko jako bob. A to Panu Bogu polecam.”

(Tzw. „testament Piotra Wydżgi”, http://staropolska.pl/sredniowiecze/varia/Wydzga.html).

Tajemnica, która wciąż czeka na odkrycie

Jeszcze w dzisiejszych czasach znajdują się amatorzy – poszukiwacze skarbów ukrytych przez Piotra Wydżgę. Próbują znaleźć wspomniany w testamencie potok „Sucha Roztoka” oraz jaskinię skrytą za skałą z wyrytymi gwiazdami i księżycem.
Jednak Radziejowa skutecznie strzeże swojej tajemnicy.

Opowieść przygotowała Lucyna Szomburg

Korona Gór Polski