Legendy Gór Kamiennych
O Górach Kamiennych i najwyższym ich szczycie, Waligórze, jest wiele legend i podań. Są to mroczne opowieści o diabłach, siłach nieczystych i niewytłumaczalnych zjawiskach, jakie przytrafiały się w tym terenie.
Góry Kamienne często budzą grozę swoją tajemniczością. Słyną z wyjątkowo stromych zboczy, które ponoć potrafią „zwalić z nóg” niejednego wędrowca. Czy stąd wzięła się nazwa „Waligóra”?
Inna historia mówi, że w tych właśnie górach, przed wiekami, narodzili się dwaj chłopcy, bliźniacy. Ich matka zmarła, gdy byli jeszcze małymi dziećmi. Wychowała ich wilczyca, jak głoszą jedni lub niedźwiedzica, jak chcą inni. Wyrośli na potężnych śmiałków, którym nie straszne były wszelkie przeciwności. Mieli nadludzką siłę. Jeden z nich potrafił powalać góry, a drugi gołymi rękami wyrywał potężne dęby razem z korzeniami. Czy najwyższy szczyt Gór Kamiennych, „Waligóra”, był obiektem działań osiłka i stąd wzięła się jego nazwa? Któż to wie?
Waligóra – najwyższy szczyt Gór Kamiennych i jeden ze szczytów Korony Gór Polski
Wielu mieszkańców do dziś wierzy, że Góry Kamienne uformowały diabły, które w wielkiej złości, chcąc zasypać śląską krainę, rzucały skalnymi głazami gdzie popadnie.
Upiór z Rybnicy Leśnej — historia z akt dawnych spraw
fotografia z polska-org.pl użytkownik: runner
Prawdziwą historią, związaną z tym terenem jest opowieść o Upiorze z Rybnicy Leśnej. Wioska ta leży w pobliżu schroniska PTTK „Andrzejówka” skąd wielu zdobywców Korony Gór Polski wyrusza na szlak. Historia ta jest dobrze udokumentowana i można zapoznać się z nią studiując akta sprawy przechowywane do dziś w Archiwum Państwowym we Wrocławiu.
W XVII wieku, w Rybnicy Leśnej (ówczesnym Reimswaldau) żył zwyczajny człowiek imieniem Georg Eichner. Nikt pewnie by o nim nie usłyszał, gdyby nie to, że postanowił zmienić wyznanie i przejść z katolicyzmu na protestantyzm. A były to czasy kontrreformacji i następowała przymusowa rekatolizacja tych terenów. Wprowadzono surowe restrykcje dla tych, którzy nie chcieli powrotu do katolicyzmu włącznie z ostracyzmem, utratą majątku i skazaniem na banicję. Ludzie odwrócili się od krnąbrnego sąsiada.
W 1709 roku Georg Eichner zmarł i został pochowany na rybnickim cmentarzu. Mieszkańców ogarnął lęk. Bali się go nawet po śmierci, jako tego, który odwrócił się od Boga i prawdziwej religii. Wierzono, że nie do końca umarł, ale powraca na ten świat jako „nieumarły”, jako upiór. Odtąd we wsi zaczęły dziać się dziwne, niewytłumaczalne rzeczy, budzące grozę. Obserwowano pojawianie się upiora pod postacią wilkołaka albo wielkiej, czarnej wiewiórki, w okolicy znajdowano martwe bydło i zagryzione owce, niosły się także wieści o napastowanych nocą samotnych kobietach. To nie mogło przejść bez echa.
Konrad Ernst Maximilian von Hochberg (1682–1742)
Sołtys Rybnicy postanowił zwrócić się do samego hrabiego Konrada Ernesta Maksymiliana von Hochberga z Zamku Książ, który był właścicielem tych ziem. Prosił o zgodę na ekshumację i sprawdzenie, czy w grobie na pewno znajduje się ciało Georga Eichnera. Gdy taką zgodę uzyskał, natychmiast przystąpiono do otwarcia grobu. Jakież było zdziwienie, gdy okazało się, że pomimo kilku miesięcy od pochówku ciało wyglądało na nienaruszone. W dokumentach pojawia się wzmianka, że organy wewnętrzne oraz lewe kolano wyglądało, jakby należało do żywej osoby. Stwierdzono, że jest to na pewno efekt działania sił nieczystych, dlatego należy przenieść szczątki na stary, nieczynny cmentarz poza wioską. Tak też uczyniono. Jednak, jak twierdzili świadkowie, upiór nie zaprzestał swoich działań, ale wręcz uderzył ze zdwojoną mocą. Hrabia von Hochberg podjął więc kolejne kroki. Uzbrojeni strażnicy mieli dzień i noc pilnować grobu, a także obserwować dom, w którym za życia mieszkał Georg Eichner. Do uszu hrabiego dochodziły jeszcze bardziej niepokojące wieści.
Ilustracja inspirowana opowieścią o Upiorze z Rybnicy Leśnej
Ponoć strażnicy słyszeli dziwne, nieludzkie odgłosy wydobywające się z grobu, a nad wsią pojawiło się wielkie czarne ptaszysko, które zdawało się odwiedzać domostwo Eichnera, jakby to była jego własność.
Tak dłużej być nie mogło. Władze kościelne postanowiły ostatecznie zakończyć tę sprawę. Po raz drugi wydobyto z grobu ciało Georga Eichnera i postąpiono zgodnie z ludowymi, odwiecznymi wierzeniami. Aby upiór więcej nie wracał na Ziemię, odcięto mu głowę, serce przebito osinowym kołkiem, a szczątki spalono na stosie. Do wsi powrócił spokój.
Zdobywcy Korony Gór Polski mogą wyruszyć na szlak wiodący na Waligórę właśnie z Rybnicy Leśnej, położonej zaledwie 2,2 km od Andrzejówki, gdzie do dzisiaj można zobaczyć cmentarz przy kościele pod wezwaniem św. Jadwigi w Rybnicy i ruiny domu Georga Eichnera.
Opowieść przygotowała Lucyna Szomburg
fot: Czarny Kot