XXXVI Wyprawa Klubowa – Babia Góra

Początek spotkania klubowego przypadł na przełom lata i jesieni 2018 roku.  W dniu 21 września do kultowej Zawoi zjechało się ponad 120 członków Klubu Zdobywców Korony Gór Polski.  Stacjonowaliśmy w ośrodku Jędruś. Był to bardzo wietrzny dzień w górach. Mimo wspaniałej słonecznej pogody dochodziły do nas niepokojące informacje od osób zdobywających tego dnia Babią Górę. Przewodnik Beskidzki, który w tym dniu miał grupę młodzieży i dzieci poinformował nas, że warunki na szczycie są dla młodych osób niebezpieczne ze względu na wiatr, który zwyczajnie przewraca dzieci. Z relacji niektórych turystów słyszeliśmy o latających kamieniach na szczycie.  Mając na uwadze fakt, że są wśród nas rodziny z dziećmi zwiększało to nasze napięcie i niepokój o los wyprawy.  

[ngg src=”galleries” ids=”144″ display=”basic_slideshow” arrows=”1″ show_thumbnail_link=”0″]

Naszym schronieniem na ten wyjątkowy weekend stał się ośrodek “Jędruś” w Zawoi. Z czystym sumieniem możemy polecić to miejsce, jako obiekt, w którym można dobrze zjeść i przenocować 2,5 km od początku zielonego szlaku na Babią Górę. 

   W piątkowe popołudnie rozpoczęła się rejestracja uczestników, a następnie obiadokolacja. Ze względu na naszą liczną grupę zmuszeni byliśmy się podzielić na dwie grupy zarówno podczas posiłków, jak i transportu. To jednak nie miało większego wpływu na ogólne bardzo dobre samopoczucie grupy. 

   Następnie rozpoczęły się wyprawowe obrady Loży Zdobywców, które wypełniły członkom Loży Zdobywców oraz kandydatom na zdobywców popołudniowy czas. 

[table “173” not found /]
[table “174” not found /]

SKŁAD ZESPOŁÓW WERYFIKACYJNYCH

[table “142” not found /]

   Piątkowy wieczór regionalny tym razem poprowadzili babiogórscy zbójnicy. Nie było żartów. Dwoje z naszych zostało zakutych w dyby i tylko wprawne oko klubowego strzelca uwolniło ich z tej opresji.  Wiele osób próbowało, wiele kul poszło w “płot”. Na szczęście mieliśmy na pokładzie świetnego klubowych strzelców. Bezbłędnie rozpracowali broń i dzięki nim Kasia i Mariusz mogli na nowo cieszyć się wolnością. Odbyło się jeszcze kilka ciekawych konkurencji, w których poprzez dobrą zabawę można było zapoznać się m. in. z jedną z miejscowych anegdot/legend o powstaniu Babiej Góry. 

Z tego miejsca jeszcze raz składamy podziękowania na ręce babiogórskich zbójów za tak miłe przywitanie naszej ferajny.

https://www.facebook.com/KoronaGorPolski/videos/576667026138564/

Dzień wyprawy rozpoczęło poranne śniadanie. W nocy wiatr mocno dmuchał. Słychać było niepokojący łomot ruchomych fragmentów budynku spowodowany tą silną wichurą. Poranne konsultacje z przewodnikami nie pozostawiały cienia wątpliwości. Przy tak dużym wietrze nie możemy wchodzić z dziećmi. Pamiętajmy, że to jest Babia Góra, na szczycie której stoi znany murek. Murek ten nie raz jest jedynym miejscem gdzie można odetchnąć, aby złapać porcję siły do dalszej nierównej walki z wiatrem. Zbliża się godzina wyjazdu.  Na zewnątrz jest dziwnie spokojnie. W zasadzie powietrze stoi w miejscu. Pojawia się promyk nadziei, że może wichura odsunęła się dalej na wschód. Jerzy zaproponował, żeby spróbować zabrać rodziców z dziećmi na szczyt. Postawił jednak warunek, że wychodzimy do Sokolicy, gdzie ocenimy jaka jest sytuacja na otwartej przestrzeni masywu. Przewodnicy na to przystali wiedząc, że w razie czego jest doświadczona osoba, która zawróci z dziećmi i ich rodzicami, jeżeli warunki na to nie pozwolą. Lekko padało, ale wciąż nie wiało. Wsiedliśmy więc wszyscy do autokarów i ruszyliśmy na Przełęcz Krowiarki. To właśnie było miejsce startowe naszej wyprawy. Do czasu wyjścia z lasu i dotarcia do Sokolicy deszcz ustał. Wiatru nadal brak. Możemy odetchnąć z ulgą. Mamy naprawdę wyjątkową pogodę. Jesteśmy nad chmurami i w około panuje cisza. Przejrzystość powietrza bardzo dobra. Widoczność super – widać w oddali Skrzyczne. Jest naprawdę super. Tyczki wbite w skały mające za zadanie prowadzić zimową porą turystów robią wrażenie. Są naprawdę wysokie, aż trudno sobie wyobrazić taką warstwę śniegu. Babia Góra zimową porą z całą pewnością nie jest przyjaznym miejscem dla górskich wędrowców. Wejście na szczyt dało wszystkim wiele radości. Oczywiście na szczycie już nie było tak spokojnie, ale jak na Babią Górę mówi się, że było bezwietrznie. Pamiątkowe zdjęcia krótkie rozmowy i zejście w stronę schroniska na Markowych Szczawinach. Część osób jeszcze przy okazji zdobyła Małą Babią, czasu i pogody nam nie brakowało.  Krótki pobyt w Schronisku i zejście do Zawoi. Tu podzieliliśmy się na grupy.  Jedni ruszyli krótszym zielonym szlakiem do Zawoi, a drudzy wybrali dłuższą trasę czerpiąc jak najwięcej się da z tego dnia spędzonego w górach. 


muzyka: Zgórmysyny – “Jak okiem sięgnąć”
zdjęcia i montaż: Izabela Lis

Specjalne podziękowanie składamy na ręce zespołu “Zgórmysyny” za miłe słowa i zgodę na użycie w naszej relacji tego fantastycznego utworu “Jak okiem sięgnąć” Jednocześnie zapraszamy do polubienia TAM – Turystycznej Awangardy Muzycznej (zachęcamy do polubienia profilu. Dzięki temu będziecie mieli z zespołem kontakt. Kto wie kiedy ich koncert przetnie się z Waszymi górskimi trasami). Więcej szczegółów na: 
https://www.facebook.com/TAM-Turystyczna-Awangarda-Muzyczna-120934661304585/

 Sobotni wieczór klubowy odbył się przy ognisku.  W międzyczasie rozdaliśmy nagrody w myśl zasady, że nikt nie wraca z pustymi rękoma oraz rozdaliśmy turystyczne dyplomy zdobycia Diablaka. Do późnych godzin wieczornych spędzaliśmy czas na wspólnych śpiewach  przy karaoke, a później już tylko przy gitarze, rozmowach i pieczeniu kolejnych kiełbasek. 

[ngg src=”galleries” ids=”145″ display=”basic_slideshow” arrows=”1″ show_thumbnail_link=”0″]

W niedzielny poranek na zakończenie odbyło się uroczyste pasowanie nowych Zdobywców Korony Gór Polski. Wręczono również dyplomy zarówno dla nowych jak i krotnych zdobywców KGP. Zwieńczeniem wyprawowego spotkania był krąg i wspólne odśpiewanie pieśni “Cześć Górom!, Górom Cześć!”

Trasa z: Przełęcz Krowiarki | mapa-turystyczna.pl